poniedziałek, 24 lutego 2014
Zawieszenie.
Hej! Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam, bo wiem, że w zeszłym tygodniu miał być rozdział, a go nie ma.. Niestety ostatnio nie mam weny i muszę nadrobić zaległości w szkole, więc tym bardziej nie idzie to w parze.. Dlatego więc zawieszam bloga na jakiś czas.. Nie wiem dokładnie na ile, ale postaram się na krótko:) Mam nadzieję, że za niedługo przybędę do was z weną i z ciekawymi pomysłami.. Więc jeszcze raz przepraszam i do zobaczenia za jakiś czas:* + Dziękuję za ponad 1000 wyświetleń <3
poniedziałek, 17 lutego 2014
Libsten Awards:)
Zostałam nominowana do Libsten Awards przez Sabine Styles z bloga: http://life-is-no-only-the-pain.blogspot.com/
Odpowiedzi na pytania:)
1.Imię?
Gabrysia.
2.Od jak dawna Directioners?
Rok i parę miesięcy:)
3.Ile masz blogów?
Jeden. Miałam dwa, który prowadziłam z przyjaciółkami ale, tamten blog zakończył swoją działalność:)
4.Ulubieniec z 1D?
Wszyscy są moimi ulubieńcami. Każdy z nich na swój sposób:)
5.Z jakiego woj. jesteś?
Śląskie.
6. Ulubiony kolor?
Fioletowy.
7. Masz aska?
Owszem, mam:) http://ask.fm/Madeline0119
8. Hobby?
Granie na gitarze i spotykanie się ze znajomymi:)
9. Ulubione zwierzę?
Pies.
10. Ulubiony cytat?
Nie mam ulubionego. Ale mam motto: "Nie ważne jak bardzo będzie źle, podnieś głowę i idź naprzód, a wszystko na pewno się ułoży"
11. Masz rodzeństwo?
Tak, dwóch starszych braci.
Za nominację bardzo dziękuję:) Oto blogi, które nominuję:
1. http://darkstoryaboutdolly.blogspot.com/
2. http://i-and-my-amazing-brother.blogspot.com/
3. http://dark-fanfiction.blogspot.com/
4. http://together-forever-blog-1d.blogspot.com/
No to by było na tyle z nominowanych blogów. A teraz czas na moje pytania:
1. Imię?
2. Motto życiowe?
3. Od kiedy Directioners?
4. Słuchasz jakiś innych zespołów/piosenkarzy/piosenkarek oprócz 1D?
5. Hobby?
6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
7. Ile lat?
8. Co robisz w wolnym czasie?
9. Jest coś lub ktoś co poprawia ci humor, kiedy jesteś smutna?
10. Grasz na jakiś instrumentach?
11. Ulubiona piosenka?
PS: Rozdział postaram się dodać w tym tygodniu, przepraszam, że tak długo nie dodaję, ale ostatnio miałam dość dużo nauki i nie miałam czasu, aby go napisać, ale teraz jestem cały tydzień w domu więc może uda mi się coś wypocić:*
Odpowiedzi na pytania:)
1.Imię?
Gabrysia.
2.Od jak dawna Directioners?
Rok i parę miesięcy:)
3.Ile masz blogów?
Jeden. Miałam dwa, który prowadziłam z przyjaciółkami ale, tamten blog zakończył swoją działalność:)
4.Ulubieniec z 1D?
Wszyscy są moimi ulubieńcami. Każdy z nich na swój sposób:)
5.Z jakiego woj. jesteś?
Śląskie.
6. Ulubiony kolor?
Fioletowy.
7. Masz aska?
Owszem, mam:) http://ask.fm/Madeline0119
8. Hobby?
Granie na gitarze i spotykanie się ze znajomymi:)
9. Ulubione zwierzę?
Pies.
10. Ulubiony cytat?
Nie mam ulubionego. Ale mam motto: "Nie ważne jak bardzo będzie źle, podnieś głowę i idź naprzód, a wszystko na pewno się ułoży"
11. Masz rodzeństwo?
Tak, dwóch starszych braci.
Za nominację bardzo dziękuję:) Oto blogi, które nominuję:
1. http://darkstoryaboutdolly.blogspot.com/
2. http://i-and-my-amazing-brother.blogspot.com/
3. http://dark-fanfiction.blogspot.com/
4. http://together-forever-blog-1d.blogspot.com/
No to by było na tyle z nominowanych blogów. A teraz czas na moje pytania:
1. Imię?
2. Motto życiowe?
3. Od kiedy Directioners?
4. Słuchasz jakiś innych zespołów/piosenkarzy/piosenkarek oprócz 1D?
5. Hobby?
6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
7. Ile lat?
8. Co robisz w wolnym czasie?
9. Jest coś lub ktoś co poprawia ci humor, kiedy jesteś smutna?
10. Grasz na jakiś instrumentach?
11. Ulubiona piosenka?
PS: Rozdział postaram się dodać w tym tygodniu, przepraszam, że tak długo nie dodaję, ale ostatnio miałam dość dużo nauki i nie miałam czasu, aby go napisać, ale teraz jestem cały tydzień w domu więc może uda mi się coś wypocić:*
wtorek, 4 lutego 2014
Co do zwiastunu:)
Sabina Styles, która jest stażystką na blogu magic-trailers-x.blogspot.com wykonuje dla mnie zwiastun. Jeżeli ktoś nie ma zwiastunu, a chciałby mieć to serdecznie zapraszam. Dziewczyny wykonują tam na prawdę świetne zwiastuny :)
Rozdział 3 cz. 2
Czytasz=Komentujesz.
W poprzednim rozdziale:
"Ale na pewno nie będzie jak z bajki.. Pewnie zaraz usłyszę słowa Jessicy typu: "Jak tak możesz bez nas" bądź "Tylko my od tego jesteśmy". Jestem załamana tym, że to znów się zaczyna.. Pomimo tego, że poniekąd wiedziałam, że tak będzie, miałam jednak malutką nadzieję, że będzie choć trochę inaczej."
~~~
-Co ty sobie wyobrażasz?- Zapytał Mike, a Jessica pomogła mi wstać.. Byłam zdziwiona jeszcze bardziej. Nie mogłam uwierzyć, że mi pomagają.. To.. Ech.. Nie mam słów, aby to opisać.
-A-a-ale jak co sobie wyobrażam?- Megan zaczęła się jąkać. Widać, że się wystraszyła.
-Jak możesz ją obrażać?
-To co wy możecie, a ja nie?- dziewczyna zaczęła się stawiać.. Pomimo tego co przed chwilą zrobiła, podziwiałam ją. Podziwiałam ją za to, że się im postawiła.. Jest chyba pierwszą osobą jaką ja spotkałam, która to zrobiła.
-No cóż.. My się zmieniliśmy, ale jak widać Ty nie- do konwersacji, a może raczej kłótni wtrąciła się Lexi.
Megan prychnęła. Już chciała coś odpowiedzieć, ale im przerwałam:
-Przestańcie..
Miałam już dość tej całej kłótni.
-Ale co mamy przestać?- Zapytała nadzwyczaj miło Jessica.
-Przestańcie się kłócić.. Jestem Wam wdzięczna, że mi pomogliście, ale nie musicie się kłócić z Megan. Nie potrzebuję tego. Już tyle razy ktoś mnie tutaj obrażał i poniżał, że się do tego przyzwyczaiłam. Więc jeszcze raz dziękuję, a teraz muszę iść.
Powiedziałam, ostatni raz na nich wszystkich spojrzałam, po czym odwróciłam się i poszłam pod klasę, w której miałam mieć następną lekcję. Straciłam ochotę na cokolwiek. Co prawda, byłam dość.. mile zaskoczona tym, że "wielka" szkolna elita mnie obroniła, tym bardziej, że wcześniej oni sami to robili. No cóż.. Nic z tego nie rozumiałam. Na szczęście jeszcze tylko dwie lekcje przede mną i mogę iść do domu. Kiedy doszłam pod klasę pogrążyłam się w swoich myślach.
-Noo! Brawo. Nie wiedziałam, że pójdzie tak dobrze..
-No kochanie.. Wszyscy spisaliśmy się na medal.. Nawet ty Megan.
-Tak, nie wiedziałem, że potrafisz tak dobrze grać- wtrącił swoje trzy grosze Damon.
-Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiecie. Czyli wykonałam "swoją pracę" to mogę iść?
-Tak, tak.. Idź nie będziesz nam potrzebna. Jak by coś, to ci powiemy- uśmiechnęłam się sztucznie, a Megan odeszła.
-Nie mogę uwierzyć! Teraz może już być tylko lepiej- powiedziała Lexi.
-No kochana! Przecież my jesteśmy najlepsi.. Zawsze wszystko potrafimy idealnie zrobić.. Prawda Olivio?
-Taa- mruknęła pod nosem. Nie wiedziałam co się z tą dziewczyną dzieje ostatnio.. Ech.. muszę jej jakoś przemówić do rozsądku. Nie oszukujmy się, ona nie pasuje do naszej paczki, ale skoro już tu musi być to.. Ma się po prostu słuchać i włączać od czasu do czasu w konwersacje!
Na reszcie wracam do domu! W końcu zobaczę się z rodzicami i z siostrą! Strasznie się za nimi stęskniłem.. W szczególności za Rose. Jestem na siebie strasznie zły, że nie zapisałem sobie jej numeru.. Musiałem zmienić swój cholerny numer telefonu, a jej nie zapisałem.. Nie mam z nią żadnego kontaktu.. Pewnie sobie myśli co ze mnie za brat.. Myślę o niej codziennie. Jest moim oczkiem w głowie. Mam nadzieję, że pomiędzy nami będzie tak jak dawniej, że nic się nie zmieni. Pożegnanie z chłopcami było trudne.. W końcu odkąd stworzyli z nas zespół, nie było dnia, ani godziny, której nie spędzilibyśmy razem. Przyzwyczailiśmy się do siebie. Jesteśmy wszyscy dla siebie jak bracia. Mi w szczególności będzie brakowało Harrego. Wszystkich traktuję jak braci, ale jednak to jemu najbardziej ufam. Jest moim najlepszym przyjacielem. Co prawda umówiliśmy się, że odwiedzi mnie w Doncaster, gdy jego mama wraz z siostrą będą musiały wyjechać na parę dni, ale nie wiem czy to wypali. Mam ogromną nadzieję, że tak. No to teraz siedzę w samolocie pogrążony w myślach. Już za parę godzin będę w domu. Nie mogę się doczekać.
Po dzisiejszym incydencie w szkole już nic się nie zdarzyło. Nikt nie chciał nawiązać ze mną dialogu, co było mi na rękę. Nie wiedziałam co mam robić. Od dwóch godzin siedzę w domu cała w nerwach. Z tego wszystkiego zdążyłam już wysprzątać cały dom, wraz ze swoim pokojem.. Rodzice znów próbowali ze mną rozmawiać, ale ja ich zbyłam. Mama była zaskoczona, że sprzątam, ponieważ nigdy tego nie robiłam, a tym bardziej, że ona już wcześniej to robiła, ale nic nie powiedziała. To wszystko z tych nerwów. Robiłam wszystko byle tylko nie myśleć o tym, że w każdej chwili w domu może zjawić się Louis. Kiedy już na prawdę nie miałam co robić, postanowiłam się odświeżyć. Wzięłam bluzę z kapturem, spodnie, czystą bieliznę i poszłam do łazienki. Biorąc prysznic mój wzrok utknął na żyletce. 'Nie, nie, nie.. Nie rób tego.. Nie teraz'. Powtarzałam sobie w głowie. Nie mogłam tego zrobić teraz. Nie tuż przed przyjazdem Louisa. Chciała bym uniknąć zbędnych pytań typu: po co ci tyle bandaży itp..
Boję się, że mógłby się czegoś domyślić, lub po prostu zamęczyć mnie tymi pytaniami, doprowadzając do tego, że powiem mu prawdę. Nie chcę.. Nie chcę, żeby się martwił. Wiem, jaki jest Louis.. w ogóle nie chce, żeby ktokolwiek się o tym dowiedział... Ubrałam się, wysuszyłam włosy i poszłam do pokoju. Usiadłam na parapecie i zaczęłam patrzyć w niebo, na przechodzących ludzi, na drzewa, ptaki.. Zawsze lubiłam to robić. Przede wszystkim z bratem. Często siadaliśmy z kakao na parapetach i razem tak patrzyliśmy.. Śmialiśmy się z ludzi, którzy robili dziwne rzeczy, nie wiedząc, że ktoś ich może obserwować.. A jednak.. To byliśmy my.. Takie małe dzieci z Doncaster.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Powoli zwlekłam się z parapetu. Dobrze wiedziałam kto to.. Schodząc po schodach w dół już słyszałam głosy witających się rodziców z NIM.. Ostatni stopień i już jestem na dole. Wyłaniam się zza ściany i widzę Go! Widzę mojego brata. Nagle jego wzrok również pada na mnie.
-Louis..- wyszeptałam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
W poprzednim rozdziale:
"Ale na pewno nie będzie jak z bajki.. Pewnie zaraz usłyszę słowa Jessicy typu: "Jak tak możesz bez nas" bądź "Tylko my od tego jesteśmy". Jestem załamana tym, że to znów się zaczyna.. Pomimo tego, że poniekąd wiedziałam, że tak będzie, miałam jednak malutką nadzieję, że będzie choć trochę inaczej."
~~~
-Co ty sobie wyobrażasz?- Zapytał Mike, a Jessica pomogła mi wstać.. Byłam zdziwiona jeszcze bardziej. Nie mogłam uwierzyć, że mi pomagają.. To.. Ech.. Nie mam słów, aby to opisać.
-A-a-ale jak co sobie wyobrażam?- Megan zaczęła się jąkać. Widać, że się wystraszyła.
-Jak możesz ją obrażać?
-To co wy możecie, a ja nie?- dziewczyna zaczęła się stawiać.. Pomimo tego co przed chwilą zrobiła, podziwiałam ją. Podziwiałam ją za to, że się im postawiła.. Jest chyba pierwszą osobą jaką ja spotkałam, która to zrobiła.
-No cóż.. My się zmieniliśmy, ale jak widać Ty nie- do konwersacji, a może raczej kłótni wtrąciła się Lexi.
Megan prychnęła. Już chciała coś odpowiedzieć, ale im przerwałam:
-Przestańcie..
Miałam już dość tej całej kłótni.
-Ale co mamy przestać?- Zapytała nadzwyczaj miło Jessica.
-Przestańcie się kłócić.. Jestem Wam wdzięczna, że mi pomogliście, ale nie musicie się kłócić z Megan. Nie potrzebuję tego. Już tyle razy ktoś mnie tutaj obrażał i poniżał, że się do tego przyzwyczaiłam. Więc jeszcze raz dziękuję, a teraz muszę iść.
Powiedziałam, ostatni raz na nich wszystkich spojrzałam, po czym odwróciłam się i poszłam pod klasę, w której miałam mieć następną lekcję. Straciłam ochotę na cokolwiek. Co prawda, byłam dość.. mile zaskoczona tym, że "wielka" szkolna elita mnie obroniła, tym bardziej, że wcześniej oni sami to robili. No cóż.. Nic z tego nie rozumiałam. Na szczęście jeszcze tylko dwie lekcje przede mną i mogę iść do domu. Kiedy doszłam pod klasę pogrążyłam się w swoich myślach.
PERSPEKTYWA JESSICY.
-Noo! Brawo. Nie wiedziałam, że pójdzie tak dobrze..
-No kochanie.. Wszyscy spisaliśmy się na medal.. Nawet ty Megan.
-Tak, nie wiedziałem, że potrafisz tak dobrze grać- wtrącił swoje trzy grosze Damon.
-Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiecie. Czyli wykonałam "swoją pracę" to mogę iść?
-Tak, tak.. Idź nie będziesz nam potrzebna. Jak by coś, to ci powiemy- uśmiechnęłam się sztucznie, a Megan odeszła.
-Nie mogę uwierzyć! Teraz może już być tylko lepiej- powiedziała Lexi.
-No kochana! Przecież my jesteśmy najlepsi.. Zawsze wszystko potrafimy idealnie zrobić.. Prawda Olivio?
-Taa- mruknęła pod nosem. Nie wiedziałam co się z tą dziewczyną dzieje ostatnio.. Ech.. muszę jej jakoś przemówić do rozsądku. Nie oszukujmy się, ona nie pasuje do naszej paczki, ale skoro już tu musi być to.. Ma się po prostu słuchać i włączać od czasu do czasu w konwersacje!
PERSPEKTYWA LOUISA.
Na reszcie wracam do domu! W końcu zobaczę się z rodzicami i z siostrą! Strasznie się za nimi stęskniłem.. W szczególności za Rose. Jestem na siebie strasznie zły, że nie zapisałem sobie jej numeru.. Musiałem zmienić swój cholerny numer telefonu, a jej nie zapisałem.. Nie mam z nią żadnego kontaktu.. Pewnie sobie myśli co ze mnie za brat.. Myślę o niej codziennie. Jest moim oczkiem w głowie. Mam nadzieję, że pomiędzy nami będzie tak jak dawniej, że nic się nie zmieni. Pożegnanie z chłopcami było trudne.. W końcu odkąd stworzyli z nas zespół, nie było dnia, ani godziny, której nie spędzilibyśmy razem. Przyzwyczailiśmy się do siebie. Jesteśmy wszyscy dla siebie jak bracia. Mi w szczególności będzie brakowało Harrego. Wszystkich traktuję jak braci, ale jednak to jemu najbardziej ufam. Jest moim najlepszym przyjacielem. Co prawda umówiliśmy się, że odwiedzi mnie w Doncaster, gdy jego mama wraz z siostrą będą musiały wyjechać na parę dni, ale nie wiem czy to wypali. Mam ogromną nadzieję, że tak. No to teraz siedzę w samolocie pogrążony w myślach. Już za parę godzin będę w domu. Nie mogę się doczekać.
PERSPEKTYWA ROSE.
Po dzisiejszym incydencie w szkole już nic się nie zdarzyło. Nikt nie chciał nawiązać ze mną dialogu, co było mi na rękę. Nie wiedziałam co mam robić. Od dwóch godzin siedzę w domu cała w nerwach. Z tego wszystkiego zdążyłam już wysprzątać cały dom, wraz ze swoim pokojem.. Rodzice znów próbowali ze mną rozmawiać, ale ja ich zbyłam. Mama była zaskoczona, że sprzątam, ponieważ nigdy tego nie robiłam, a tym bardziej, że ona już wcześniej to robiła, ale nic nie powiedziała. To wszystko z tych nerwów. Robiłam wszystko byle tylko nie myśleć o tym, że w każdej chwili w domu może zjawić się Louis. Kiedy już na prawdę nie miałam co robić, postanowiłam się odświeżyć. Wzięłam bluzę z kapturem, spodnie, czystą bieliznę i poszłam do łazienki. Biorąc prysznic mój wzrok utknął na żyletce. 'Nie, nie, nie.. Nie rób tego.. Nie teraz'. Powtarzałam sobie w głowie. Nie mogłam tego zrobić teraz. Nie tuż przed przyjazdem Louisa. Chciała bym uniknąć zbędnych pytań typu: po co ci tyle bandaży itp..
Boję się, że mógłby się czegoś domyślić, lub po prostu zamęczyć mnie tymi pytaniami, doprowadzając do tego, że powiem mu prawdę. Nie chcę.. Nie chcę, żeby się martwił. Wiem, jaki jest Louis.. w ogóle nie chce, żeby ktokolwiek się o tym dowiedział... Ubrałam się, wysuszyłam włosy i poszłam do pokoju. Usiadłam na parapecie i zaczęłam patrzyć w niebo, na przechodzących ludzi, na drzewa, ptaki.. Zawsze lubiłam to robić. Przede wszystkim z bratem. Często siadaliśmy z kakao na parapetach i razem tak patrzyliśmy.. Śmialiśmy się z ludzi, którzy robili dziwne rzeczy, nie wiedząc, że ktoś ich może obserwować.. A jednak.. To byliśmy my.. Takie małe dzieci z Doncaster.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Powoli zwlekłam się z parapetu. Dobrze wiedziałam kto to.. Schodząc po schodach w dół już słyszałam głosy witających się rodziców z NIM.. Ostatni stopień i już jestem na dole. Wyłaniam się zza ściany i widzę Go! Widzę mojego brata. Nagle jego wzrok również pada na mnie.
-Louis..- wyszeptałam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
~*~
Hej;* Bardzo Was przepraszam, że rozdział pojawił się dopiero teraz, ale nie miałam czasu i weny, dopiero teraz mnie naszła. Rozdział pewnie jest nudny, ale postaram się aby kolejne rozdziały już takie nie były. No cóż.. W końcu pojawił się Louis :) Więc jeszcze raz Czytasz=Komentujesz. Nie zamierzam pisać tu rzeczy typu 'za x komentarzy będzie rozdział', bo to nie ma sensu.. Wymuszała bym wtedy, a ja chcę na prawdę szczery komentarz od osoby, która to czyta. Cieszyłabym się nawet z krytyki, ponieważ wiedziałabym wtedy z czym się mam poprawić i czego nie robić.. Tak więc nie będę już przynudzać.. Do nn:)
sobota, 18 stycznia 2014
Rozdział 3 cz.1
Znów miałam ten piękny sen.. Ja i Lou biegający i wygłupiający się na łące. Mama i tata, którzy się z nas śmieją, aż w końcu do nas dołączają.. I po raz kolejny coś mnie obudziło.. Wcześniej była to mama, teraz ten nieszczęsny budzik, który informował mnie, że trzeba wstać i zmierzyć się z dzisiejszym dniem. Więc wstałam i zrobiłam czynności, które wykonuję codziennie rano. Ech.. Dzisiaj przyjeżdża Lou.. A ja wciąż nie jestem na to gotowa. Kiedy zeszłam na dół do kuchni, zegarek wskazywał godzinę 7:20. Mama jak zwykle siedziała w kuchni pijąc kawę i czytając poranną gazetę a tata siedział w salonie oglądając telewizję.
-Dzień dobry córeczko-powiedziała uśmiechając się do mnie. Spojrzałam na nią lekko zdziwiona.. Myślałam, że do dzisiaj jej przejdzie..
-Cześć-mruknęłam pod nosem, po czym nalałam sobie herbaty do szklanki.
-Skarbie.. Wiesz, że dzisiaj Lou przyjeżdża..- powiedział tata, nagle wyłaniając się zza rogu kuchni.
Byłam lekko zmieszana.. Tak dawno nie prowadziłam z nimi żadnej.. nawet najmniejszej konwersacji, a teraz oni próbują ją nawiązać..
-Taa.. wiem- znów burknęłam pod nosem.. Nie chciałam o tym gadać.. A w szczególności z nimi.
-No i..-zaczęła mama ale jej przerwałam.
-Proszę was.. Nic już nie mówcie.. Nie mam ochoty na rozmowy, a po za tym śpieszę się do szkoły.
Powiedziałam już bardziej wyraźnie, po czym wzięłam jabłko z koszyka chowając do tornistra, i już nic nie mówiąc, ani nie patrząc za siebie wyszłam do szkoły.
Szłam zamyślona.. Ciągle myślałam o przyjeździe Lou, o tym co dzisiaj się zdarzy, o tym czy jeszcze kiedykolwiek będzie dobrze.. Ale nie miałam na ten temat zielonego pojęcia.. Czas pokaże.
Właśnie szłam razem z Lexi w stronę szatni.
-Ach! Dzisiaj przyjeżdża Loui, przyjeżdża Loui!- zaczęła mi piszczeć nad uchem.
-Ugh.. Lexi.. Proszę zamknij się!
-No dobra, dobra..- jednocześnie wywróciłyśmy oczyma.. Po chwili zaczęłyśmy się śmiać.
-To już dzisiaj.. Nasz plan wcielamy w życie..- powiedziałam uśmiechając się zadziornie.
-Oo tak! Mam nadzieję, że zadziała..
-Co ty mówisz..?! On ma zadziałać! Musi.. Rozumiesz?! Musi!!
-Dobrze.. Nie bulwersuj się tak, bo ci zmarszczki wyjdą i Mike nie będzie cię chciał..
-Ha ha haa.. Ale ty śmieszna jesteś.. No na prawdę.
-No taka prawda..
Dochodząc do szatni już z daleka widziałam Mike'a i resztę. Szybko podeszłyśmy do nich i pocałowałam namiętnie mojego chłopaka..
-Fuuj! Nie przy ludziach- wykrzyknęła reszta chórem.
-Ugh.. Zamknijcie się.. Wy też się całujecie i ja jakoś nie narzekam..
Wszyscy wywrócili oczyma.
-Nie znasz się na żartach..- powiedział Damon.
Puściłam to zdanie mimo uszu.
-To jak? Wszystko gotowe i ustalone?
-Tak.. Wszystko pójdzie jak po maśle.. Zobaczysz..- powiedział Mike.
-Skarbie.. Nie musisz mi tego mówić. Ja to wiem. Tylko chcę być pewna, że wszystko załatwiliście.
-Tak, tak.. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik- powiedział i tym razem to on mnie pocałował.
Dzisiaj czas mijał mi wyjątkowo szybko. Tak właśnie myślałam.. Chciałam, aby biegł wolno.. Abym miała więcej czasu do przyjazdu Lou, bo z tego co mi wiadomo ma przyjechać wieczorem.. Ale nic nie mogłam zrobić.. Ludzie dzisiaj zachowywali się tak jak wczoraj.. Mili, uśmiechnięci.. Niektórzy chcieli nawiązać ze mną konwersacje, ale ja oczywiście od razu się wykręcałam.
Właśnie szłam na lunch, kiedy ktoś podłożył mi nogę.
Wywróciłam się, a książki, które trzymałam w ręce rozsypały się.
-I co? Myślisz, że jak twój braciszek przyjedzie to będziesz traktowana ulgowo?!
Spojrzałam na tego KTOSIA.. Tym kimś okazała się być dziewczyna.. Jak jej tam było na imię? Megan chyba.. Tak, Megan. Zaskoczyła mnie, ponieważ nigdy jeszcze mi nie dokuczyła.. Ale w końcu musi być ten pierwszy raz.
-No co?! Czemu nie odpowiadasz?!- powiedziała i kopnęła jedną z książek. Łzy napłynęły mi do oczu.. Wczoraj był taki spokój a dzisiaj znów się zaczyna.
-Ej! Co ty robisz do jasnej cholery?!- Z daleka usłyszałam głos Damona.. Zaraz! Czekaj! Co? Damona.. Odwróciłam głowę w stronę głosu.. Nie mogłam uwierzyć. To rzeczywiście był Damon, a za nim szła reszta bandy.
Ale na pewno nie będzie jak z bajki.. Pewnie zaraz usłyszę słowa Jessicy typu: "Jak tak możesz bez nas" bądź "Tylko my od tego jesteśmy". Jestem załamana tym, że to znów się zaczyna.. Pomimo tego, że poniekąd wiedziałam, że tak będzie, miałam jednak malutką nadzieję, że będzie choć trochę inaczej.
-Dzień dobry córeczko-powiedziała uśmiechając się do mnie. Spojrzałam na nią lekko zdziwiona.. Myślałam, że do dzisiaj jej przejdzie..
-Cześć-mruknęłam pod nosem, po czym nalałam sobie herbaty do szklanki.
-Skarbie.. Wiesz, że dzisiaj Lou przyjeżdża..- powiedział tata, nagle wyłaniając się zza rogu kuchni.
Byłam lekko zmieszana.. Tak dawno nie prowadziłam z nimi żadnej.. nawet najmniejszej konwersacji, a teraz oni próbują ją nawiązać..
-Taa.. wiem- znów burknęłam pod nosem.. Nie chciałam o tym gadać.. A w szczególności z nimi.
-No i..-zaczęła mama ale jej przerwałam.
-Proszę was.. Nic już nie mówcie.. Nie mam ochoty na rozmowy, a po za tym śpieszę się do szkoły.
Powiedziałam już bardziej wyraźnie, po czym wzięłam jabłko z koszyka chowając do tornistra, i już nic nie mówiąc, ani nie patrząc za siebie wyszłam do szkoły.
Szłam zamyślona.. Ciągle myślałam o przyjeździe Lou, o tym co dzisiaj się zdarzy, o tym czy jeszcze kiedykolwiek będzie dobrze.. Ale nie miałam na ten temat zielonego pojęcia.. Czas pokaże.
PERSPEKTYWA JESSICY
-Ach! Dzisiaj przyjeżdża Loui, przyjeżdża Loui!- zaczęła mi piszczeć nad uchem.
-Ugh.. Lexi.. Proszę zamknij się!
-No dobra, dobra..- jednocześnie wywróciłyśmy oczyma.. Po chwili zaczęłyśmy się śmiać.
-To już dzisiaj.. Nasz plan wcielamy w życie..- powiedziałam uśmiechając się zadziornie.
-Oo tak! Mam nadzieję, że zadziała..
-Co ty mówisz..?! On ma zadziałać! Musi.. Rozumiesz?! Musi!!
-Dobrze.. Nie bulwersuj się tak, bo ci zmarszczki wyjdą i Mike nie będzie cię chciał..
-Ha ha haa.. Ale ty śmieszna jesteś.. No na prawdę.
-No taka prawda..
Dochodząc do szatni już z daleka widziałam Mike'a i resztę. Szybko podeszłyśmy do nich i pocałowałam namiętnie mojego chłopaka..
-Fuuj! Nie przy ludziach- wykrzyknęła reszta chórem.
-Ugh.. Zamknijcie się.. Wy też się całujecie i ja jakoś nie narzekam..
Wszyscy wywrócili oczyma.
-Nie znasz się na żartach..- powiedział Damon.
Puściłam to zdanie mimo uszu.
-To jak? Wszystko gotowe i ustalone?
-Tak.. Wszystko pójdzie jak po maśle.. Zobaczysz..- powiedział Mike.
-Skarbie.. Nie musisz mi tego mówić. Ja to wiem. Tylko chcę być pewna, że wszystko załatwiliście.
-Tak, tak.. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik- powiedział i tym razem to on mnie pocałował.
PERSPEKTYWA ROSE.
Właśnie szłam na lunch, kiedy ktoś podłożył mi nogę.
Wywróciłam się, a książki, które trzymałam w ręce rozsypały się.
-I co? Myślisz, że jak twój braciszek przyjedzie to będziesz traktowana ulgowo?!
Spojrzałam na tego KTOSIA.. Tym kimś okazała się być dziewczyna.. Jak jej tam było na imię? Megan chyba.. Tak, Megan. Zaskoczyła mnie, ponieważ nigdy jeszcze mi nie dokuczyła.. Ale w końcu musi być ten pierwszy raz.
-No co?! Czemu nie odpowiadasz?!- powiedziała i kopnęła jedną z książek. Łzy napłynęły mi do oczu.. Wczoraj był taki spokój a dzisiaj znów się zaczyna.
-Ej! Co ty robisz do jasnej cholery?!- Z daleka usłyszałam głos Damona.. Zaraz! Czekaj! Co? Damona.. Odwróciłam głowę w stronę głosu.. Nie mogłam uwierzyć. To rzeczywiście był Damon, a za nim szła reszta bandy.
Ale na pewno nie będzie jak z bajki.. Pewnie zaraz usłyszę słowa Jessicy typu: "Jak tak możesz bez nas" bądź "Tylko my od tego jesteśmy". Jestem załamana tym, że to znów się zaczyna.. Pomimo tego, że poniekąd wiedziałam, że tak będzie, miałam jednak malutką nadzieję, że będzie choć trochę inaczej.
~*~
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam.. To jest totalna klapa.. Postanowiłam podzielić go na dwie części, ponieważ nie miałam weny, żeby dopisać go do końca.
Nie wiem, kiedy dodam kolejny, bo teraz mam ferie i w poniedziałek wyjeżdżam, ale postaram się coś napisać jak przyjadę:) No więc to chyba wszystko i jak zwykle:
Jeżeli to czytasz bardzo proszę o szczery komentarz. Dla Ciebie to tylko parę minut a dla mnie to wielka motywacja do dalszego pisania tego opowiadania:):*
czwartek, 16 stycznia 2014
Przepraszam.
Wiem, że rozdział miał pojawić się wczoraj, jednak nie wyrobiłam się. Już jest w połowie napisany i postaram się go dodać do niedzieli:) Przepraszam.
wtorek, 14 stycznia 2014
The Versetile Blogger Awards
Zasady nominacji:
- Musisz podziękować blogowi, który Cię nominował
- Następnie poinformować czytelników bloga. informuję was kochani czytelnicy, że dostałam
nominację do The Versetile Blogger Awards
- Później ujawnić o sobie 7 faktów o sobie.
- Potem wypisać 11 blogów, które czytasz i twoim zdaniem zasługują na nominacje i poinformować ich o tym.
Jestem mile zaskoczona tym, że zostałam nominowana do The Versetile Blogger Awards :) Bardzo się cieszę z tego powodu.
Dziękuję autorce bloga: http://life-is-no-only-the-pain.blogspot.com/ oraz http://i-and-my-amazing-brother.blogspot.com/ za nominację :)
7 faktów o mnie:
1. Mam 14 lat
1. Mam 14 lat
2. Mam wspaniałych przyjaciół
3. Nienawidzę chemii i geografii
4. Moim ulubionym sportem jest siatkówka oraz koszykówka.
5. Gram na gitarze
6. Jestem szalona i pozytywnie nastawiona do życia, aczkolwiek czasami jak to w życiu każdego człowieka zdarzają się problemy..
7. Uwielbiam oglądać i czytać dramaty połączone z nutką romantyzmu♥
Blogi, które nominuję:
1. http://zatrzymaj-czas-1d.blogspot.com/
1. http://zatrzymaj-czas-1d.blogspot.com/
~*~
Co do kolejnego rozdziału to postaram się go dodać jutro ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)


