wtorek, 14 stycznia 2014

The Versetile Blogger Awards

Zasady nominacji:

- Musisz podziękować blogowi, który Cię nominował
- Następnie poinformować czytelników bloga. informuję was kochani czytelnicy, że dostałam
 nominację do The Versetile Blogger Awards
- Później ujawnić o sobie 7 faktów o sobie.
- Potem wypisać 11 blogów, które czytasz i twoim zdaniem zasługują na nominacje i poinformować ich o tym.

Jestem mile zaskoczona tym, że zostałam nominowana do The Versetile Blogger Awards :) Bardzo się cieszę z tego powodu.


7 faktów o mnie:
1. Mam 14 lat
2. Mam wspaniałych przyjaciół
3. Nienawidzę chemii i geografii
4. Moim ulubionym sportem jest siatkówka oraz koszykówka.
5. Gram na gitarze 
6. Jestem szalona i pozytywnie nastawiona do życia, aczkolwiek czasami jak to w życiu każdego człowieka zdarzają się problemy..
7. Uwielbiam oglądać i czytać dramaty połączone z nutką romantyzmu♥

Blogi, które nominuję:
1. 
http://zatrzymaj-czas-1d.blogspot.com/

~*~
Co do kolejnego rozdziału to postaram się go dodać jutro ;* 

niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 2

-Co to do jasnej cholery jest?! Nie mogliście mi powiedzieć?! Nawet na to Was nie stać?! Jakimi rodzicami jesteście, że obwiniacie mnie za wszystko, że macie mnie totalnie w dupie, a teraz nawet nie odważycie mi się powiedzieć, że mój własny brat wraca do domu?!- No i wybuchłam.. Łzy stanęły mi w oczach, ale przysięgłam sobie, że będę twarda.. Że nie rozpłaczę się teraz, nie przy nich. Tylko, że już nie miałam na to siły.. Łzy spłynęły mi samowolnie po policzkach.. Tak cieszyłam się, że mój brat przyjeżdża.. ale co z tego, skoro moje życie się zmieniło? Pff.. No tak.. byłam na niego zła, bo mógł chociaż zadzwonić, zapytać co u mnie.. Po prostu utrzymywać ze mną kontakt.. Może wtedy było by odrobinę inaczej, a co on zrobił? Nic.. Totalnie nic.. Rodzice zerknęli na mnie z współczuciem, ale w dalszym ciągu nic nie powiedzieli.. Taak, czego się mogłam spodziewać.. że nagle się do mnie zaczną odzywać? Było by to przecież za dużo. Szybko pobiegłam do swojego pokoju. Trzasnęłam drzwiami i położyłam się na łóżku rozklejając się jak mała dziewczynka. Na nic nie miałam siły. Nawet na to, żeby zajść do łazienki po żyletkę.. Nawet na to..
Nie wiem ile tak płakałam. Po jakimś czasie po prostu pogrążyłam się we śnie..

PERSPEKTYWA EMILY.

-Edward.. mogliśmy jej już dawno powiedzieć- powiedziałam, gdy Rose uciekła do swojego pokoju- Nie widzisz jak ona cierpi? A w dodatku nie odzywaliśmy się do niej przez tak długi czas.. - rozpłakałam się.
-Ciii.. będzie dobrze..- powiedział Edward przytulając mnie.
-Nic nie będzie dobrze.. Przecież jak ona się o tym dowie to się załamie.. Nie wybaczy nam tego. Znienawidzi nas.. Z resztą już to pewnie zrobiła.
-Kochanie, na pewno nas nie znienawidzi.. Wiem, że źle zrobiliśmy nie mówiąc jej o tym wcześniej, oraz, że byliśmy dla niej tacy oschli przez tak długi okres czasu, ale na pewno nam wybaczy..
-Obyś miał rację.-Powiedziałam wtulając się w niego..
Nie rozumiałam naszego zachowania.. W ogóle nie wiem co nas skłoniło do tego, żeby być dla niej tak złymi rodzicami przez cały ten czas, gdy Louis wyjechał.. Co ze mnie za matka? Ech.. muszę z nią porozmawiać i obiecać, że na pewno jej to wyjaśnimy.

PERSPEKTYWA ROSE.

Ale miałam piękny sen.. Byliśmy tam wszyscy.. Ja, mama, tata, Louis.. Byliśmy wszyscy razem a ja byłam szczęśliwa.. Razem z Louisem biegaliśmy po łące wygłupiając się, a rodzice się z nas śmiali, aż w końcu dołączyli do nas i wygłupiali się razem z nami. Mogłam być pewna, że właśnie teraz miałam lekki uśmiech na ustach. Mój wymarzony sen znikł, kiedy obudziło mnie pukanie do drzwi. Uświadomiłam sobie, że to co mi się śniło to wspomnienie.. Wspomnienie w postaci snu. Znów oczy mi się zaszkliły, ale się nie rozpłakałam. Pukanie nasiliło się.
-Proszę- powiedziałam cichutko patrząc w stronę drzwi. Zostałam w wielkim szoku, kiedy w drzwiach pojawiła uśmiechając się do mnie lekko mama. Ale w zasadzie kto mógłby przyjść skoro tylko rodzice byli w domu, a w szkole z uczniami nie mam zbyt dobrego kontaktu.. Pff.. Co ja gadam w szkole to w ogóle kontaktu z uczniami nie miałam.
-Córeczko, możemy porozmawiać?
Ona.. ona się do mnie odzywa? Nie mogę uwierzyć.. Nie dość, że się do mnie odzywa to jeszcze się uśmiecha.. Myślałam, że przyszła mi wygarnąć.. Myślałam, że zrobi mi wykład jaką to jestem gówniarą i małolatą, że tak się do nich odzywam, a ona się mnie pyta czy możemy porozmawiać? Totalnie, że tak powiem zwaliła mnie z nóg.. Pomimo tego, że tęskniłam za tym jak mówiła do mnie 'córeczko' w dodatku hm.. tak "miękkim" głosem to nie miałam najmniejszej ochoty z nią rozmawiać. Nie po tym co mi zrobiła.. Mama dalej stała w drzwiach oczekując mojej odpowiedzi..
-Nie- odpowiedziałam krótko.
Jej wyraz twarzy zmienił się od razu.. Już się nie uśmiechała.. Było jej przykro i ja to widziałam.. Zrobiło mi się jej żal, jednak zaraz po tym przypomniałam sobie jak mi było przykro kiedy to ona przez pół roku się do mnie nie odzywała.
-Proszę.. To zajmie mi tylko chwilkę..
-Powiedziałam nie.. Wyjdź, chcę zostać sama.
Kiedy odeszła rozpłakałam się na nowo.. Ona chciała pogadać.. Może nawet to wyjaśnić a ja po prostu powiedziałam nie.. Ale to nie jest takie proste. Pół roku nie odzywania się do siebie i teraz nagle, gdy Louis za niedługo przyjeżdża to mam z nią zacząć rozmawiać? Skąd mogę wiedzieć, że nie robi tego tylko ze względu na Louisa.. Skąd mogę wiedzieć, że gdy Louis znów wyjedzie to ona po raz kolejny przestanie się do mnie odzywać? Tego byłoby już dla mnie zbyt wiele.. W szkole bym to jeszcze przeżyła.. Po za tym dość długo do niej chodzę aby wiedzieć jacy są w niej ludzie.. Ale w domu.. W domu byłoby całkiem inaczej.. Przecież przez tyle lat było dobrze, Louis wyjeżdża i oni przestają się do mnie odzywać, gdy wraca na 2 miesiące nagle dostają olśnienia i się do mnie odzywają tylko po to by on znów wyjechał a wszystko wróciło by do normy i znów nie będą się do mnie odzywać? Nie.. Nie chcę czegoś takiego.. Wole, żeby się już do mnie nie odzywali przez cały czas niż, żeby udawali tylko przed Lou, że wszystko jest dobrze.

PERSPEKTYWA EMILY.

Mogłam się spodziewać takiej odpowiedzi.. Tylko nie wiedziałam, że to zaboli aż tak bardzo.. Teraz już wiem jak ona się czuła, gdy my się do niej nie odzywaliśmy. Zeszłam na dół ze łzami w oczach.
-I jak?- zapytał Edward.
-A jak myślisz? Nie chciała ze mną rozmawiać.. Kazała mi wyjść..
-Może ja spróbuję?
-Myślisz, że cokolwiek zdziałasz? Z Tobą tym bardziej nie będzie chciała rozmawiać.. Mówiłam, że nas znienawidziła.. Jak Louis przyjedzie to zapewne będzie tak samo.. Przynajmniej jak się dowie, że wyrządziliśmy jej tak wielką krzywdę..
-Na pewno tak nie będzie.. A my po prostu musimy się starać.. Musimy jej pokazać, że ją kochamy i, że przepraszamy za swoje zachowanie. Z pewnością będzie jej ciężko ale z czasem nam wybaczy zobaczysz. A Louis.. Louis to Louis, wiem, że strasznie jest zżyty z Rose ale jeżeli mu to wszystko wyjaśnimy to może nas zrozumie.
-Jak można nas zrozumieć?! Przecież TO, to nie jest powód to ignorowania jej kiedy nasz syn wyjeżdża.. Powinniśmy jej okazać wsparcie i w ogóle a my co zrobiliśmy? Przestaliśmy się do niej odzywać! Więc jak może nas ktokolwiek zrozumieć skoro my sami siebie nie rozumiemy?
-Kochanie, jesteśmy ich rodzicami na pewno nam wszystko wybaczą.
-Taak- mruknęłam pod nosem.. Nie miałam ochoty na dalszą wymianę zdań.- obyś miał rację.

PERSPEKTYWA ROSE.

Mam wszystkiego dość! W głowie mam tysiące myśli i tysiące pytań na, które nie znam odpowiedzi.. Postanowiłam się odprężyć biorąc długą kąpiel. Co prawda w wodzie nadal myśli krążyły mi wokół głowy jednak nie myślałam o nich tak dużo. Woda jednak pomaga. Tak samo jak cięcie się.. Znów to zrobiłam.. Z resztą jak co dzień. Tym razem nacięcia pojawiły się na brzuchu oraz na udach. Jeszcze chwilę posiedziałam w wodzie, po czym wyszłam. Kiedy odświeżona i ubrana w piżamę wychodziłam z łazienki do głowy wpadło mi jedno konkretne pytanie.. Skoro Louis ma przyjechać 1 kwietnia to, który dzisiaj jest? Spojrzałam na kalendarz, który znajdował się na drzwiach wejścia do mojego pokoju. Dziś jest poniedziałek.. Czyli 31 marca! Co oznacza, że Louis wraca jutro! I znów tysiące pytań.. Czy się zmienił? Jak zareaguje na mnie? Czy dalej będzie takim dobrym bratem jak kiedyś? Jak ja na niego zareaguje, kiedy go zobaczę? Nie.. W ogóle nie byłam przygotowana na jego powrót.. A czas, aby się przygotować mam tylko do jutra. Jestem ciekawa co przyniesie jutro.. Czy coś się zdarzy przed przyjazdem Louisa? Jak będzie w szkole? Czy znów będę tą Rose, którą wszyscy poniżają? Czy może wszyscy nagle będą chętni do rozmowy? No cóż zobaczymy.. Z oto właśnie takimi myślami zasnęłam.

~*~

No cóż.. Więc przybywam z kolejnym rozdziałem. Szczerze mówiąc nie jestem z niego zadowolona.. Jak dla mnie to totalna klapa, ale no cóż.. Sami osądźcie:) 

Jeżeli to ktoś czyta to proszę o szczery komentarz. Dla Was to zaledwie minuta, a dla mnie to pełna motywacja do dalszego pisania. Z góry dziękuję i pozdrawiam:* 


wtorek, 31 grudnia 2013

Happy New Year!

  • Przyjemnego szumu w głowie,
    wygodnego miejsca w rowie,
    no i morza jeszcze potem,
    spokojnego snu pod płotem.
    Żeby pies z kulawą nogą
    Was nie olał idąc drogą.
    Koncertu One Direction oraz
    Dużo czadu i uroku
    w nadchodzącym Nowym Roku!
    Życzę Wam też aby spełniły się Wasze najskrytsze marzenia..
    :* 

Rozdział 1

Budzę się rano.. Spoglądam na zegarek. Godzina 7:00, poniedziałek. Z westchnięciem wstaje z łóżka. Podchodzę do garderoby i wyciągam ubrania, które wpadną mi w ręce.. Nie dbam już o to co założę.. Ważne aby zakrywały moje blizny. Idę do łazienki. Poranne czynności oraz parę nacięć na nadgarstku. Tak.. To moja codzienność od pół roku.. Co jeden dzień, tydzień, miesiąc nacięcia są coraz głębsze.. O to też raczej nie dbam.. Nie odczuwam już takiego strasznego bólu. Z powodu tego całego nie dbania o głębokość nacięć, parę razy wylądowałam w szpitalu.. Rodzice tym się nie przejęli. Z resztą.. Czego się mogłam spodziewać.. Że tak nagle się mną zainteresują, bo coś mi się stało? No tak.. Oni i tak to mają w dupie.. Jeżeli chodzi o media.. To też nie było o tym mowy.. Niby jestem siostrą Louisa Tomlinsona, ale skoro Louisa nie ma w pobliżu to mediów też nie.. Akurat tu mam szczęście.
~~~
Spakowałam się do tej nieszczęsnej szkoły i zeszłam na dół. Tata siedział w salonie na kanapie oglądając telewizor, a mama jak zawsze siedziała w kuchni pijąc kawę oraz czytając poranną gazetę.
-Cześć.-Mruknęłam cicho.. Ona tylko popatrzyła na mnie kontem oka i mruknęła coś niezrozumiałego, co nawet nie brzmiało jak przywitanie.. Bardziej jak przekleństwo.. Westchnęłam.. Właśnie po takim zachowaniu wszystkiego mi się odechciewa.. Pośpiesznym krokiem wyszłam z kuchni ubrałam buty, po czym wyszłam do szkoły w ogóle nic nie mówiąc.. Bo po co? I tak nic by mi nie powiedzieli.. Nie odezwali by się, a o pożegnaniu nawet nie mówię.
Idąc do szkoły jedna rzecz zwróciła moją szczególną uwagę.. Gazeta leżąca w kiosku na wystawie. Na jej nagłówku widniał napis: "One Direction mają 2 miesiące wolnego. Wracają do rodzinnych miejsc!"
Coś mi mówiła nazwa tego zespołu.. Coś bardzo bliskiego.
Przeczucie nakazało kupić mi tę gazetę. Podeszłam do budki.
Starsza pani, która siedziała w okienku uśmiechnęła się do mnie. Och.. Niecodzienny widok, ale też się wysiliłam i posłałam jej lekki uśmiech.
-Coś podać słoneczko?- Zapytała.
-Emm.. Tak, tę gazetę z wystawki.
-Oczywiście.. Proszę- Powiedziała podając mi gazetę.
-Dziękuję. Ile jestem winna?
-2zł.- Odpowiedziała znów posyłając mi uśmiech.
-Proszę- podałam jej pieniądze, po czym wzięłam gazetę w ręce i ruszyłam w dalszą drogę. Spojrzałam na zegarek, godzina wskazywała 7:50.
-Och nie.. Spóźnię się..- mruknęłam do siebie.
Szybko schowałam gazetę do plecaka i pobiegłam w stronę szkoły, aby się nie spóźnić.. Bałam się.. Po prostu się bałam, że jak się spóźnię to będą się ze mnie naśmiewać bardziej niż zazwyczaj. Kiedy dotarłam do szkoły była godzina 7:57. 'Uff.. zdążyłam'- pomyślałam udając się na biologię.
~~~
Ten dzień jest strasznie dziwny.. Właśnie teraz jestem w drodze na lunch, a nikt mi jeszcze nie dokuczył, nie poniżył.. Coś było nie tak.. I to bardzo nie tak.. Tym bardziej, że parę osób nawet się do mnie uśmiechnęło, czego już w ogóle nie rozumiałam.. Coś się stało.. Jestem tego pewna.. Przecież ludziom tak nagle nie mogło się odmienić.. No nic.. Pomimo tego, że dzisiaj nic nie jadłam i tak nie byłam głodna, więc ruszyłam w "moje miejsce", czyli do najdalszego stolika w rogu stołówki.  Kiedy przechodziłam niedaleko stolika 'elity szkolnej' usłyszałam głos Jessicy:
-Rose! Rose! Chodź do nas.
Spojrzałam na nią zdziwiona, nie wierząc, że mnie woła.. Chociaż pierwsza moja myśl była, że to jakiś podstęp.. Ale.. No wydała się być dość sympatyczna w aktualnym momencie.
-No Rose! Nie bój się! My przecież nie gryziemy..- odezwał się Mike.
Powolnym krokiem i z niepewnością podeszłam do ich stolika.
-Słucham?- cichutko zapytałam, bojąc się kolejnych poniżeń. Oni natomiast wybuchnęli śmiechem.
-Och.. No nie musisz być taka cichutka.. Może chciałabyś usiąść z nami?- Odezwała się po raz kolejny Jessica.
Oczy prawie wyszły mi z orbit.. Ja? Rose Tomlinson, którą brat opuścił i wyjechał spełnić marzenia... Ta, która jest praktycznie codziennie poniżana i obrażana przez innych ma usiąść z wielką 'szkolną elitą', która dotychczas wyrządziła mi najwięcej krzywd? Coś mi tu nie pasowało jeszcze bardziej..
-Nie,dziękuję..- odpowiedziałam znów cichutko aczkolwiek stanowczo.. Oni wszyscy westchnęli zażenowani..
-No cóż.. trudno. Jeżeli jednak chciałabyś się dosiąść jest dla Ciebie miejsce.
Pokiwałam tylko lekko głową i poszłam w stronę stolika, przy którym zawsze siedziałam.

PERSPEKTYWA JESSICY.

-Cholera..- Mike przeklął pod nosem.
-No tak.. Przecież mogliśmy się tego spodziewać nieprawdaż?- Odezwała się Lexi.
-No racja.. Ale musimy ją jakoś do siebie przekonać aby zapoznała nas z tym sławnym naszym Louiskiem.- uśmiechnęłam się chytrze..- I powiem Wam, że chyba mam nawet plan jak to zrobić..
-Jaki?- Zapytali wszyscy chórem.
-A więc..

PERSPEKTYWA ROSE.

Kiedy siedząc myślałam o tym wszystkim przypomniało mi się o gazecie.. Szybko ją wyciągnęłam i spojrzałam na stronę główną. Na dole małym druczkiem było napisane:
'więcej na ten temat na stronie 24. '
Szybko otworzyłam na wskazanej stronie.. Spojrzałam na zdjęcie zespołu i otworzyłam buzię ze zdziwienia.. Był tam mój brat! Nie zastanawiając się dłużej zaczęłam czytać:
"Nasz kochany boysband postanawia wziąć dwumiesięczny urlop i trochę odpocząć oraz wrócić do rodzinnych miast z zamiarem odwiedzenia, a zarazem spędzenia z rodziną trochę czasu.. Wolne będą mieć od 1 kwietnia aż do ostatniego dnia maja. Ale nie martwcie się.. W czerwcu będą mieli strasznie dużo pracy.. Wypływa ich najnowsza płyta a oni zagrają parę koncertów w Anglii. Natomiast po wakacjach, zaraz 1 września wyruszają w trasę koncertową! Bilety będzie można już kupować od 1 czerwca.."
Dalej już nie czytałam.. Mój brat wraca do domu.. Nie mogę uwierzyć.. To.. to dlatego wszyscy w szkole się tak zachowują.. Są dla mnie nadzwyczajnie mili, uśmiechają się do mnie.. Bo do Doncaster wraca Louis Tomlinson.  Po prostu nie mogłam w to wszystko uwierzyć.. I dlaczego rodzice nawet nie zdołali mnie o tym poinformować?! Rozumiem, że się do mnie nie odzywają i obwiniają o.. sama nie wiem o co.. Ale, żeby nie poinformować mnie o takiej rzeczy? Pierwszy raz od pół roku się nie bałam.. Pierwszy raz od pół roku ogarnęła mnie złość.. Przede wszystkim na rodziców.. Dobrze, że została mi tylko jedna lekcja i mogę iść do domu.
~~~
Weszłam do domu trzaskając drzwiami. Ściągnęłam szybko buty i kurtkę, po czym udałam się do salonu, gdzie akurat na kanapie siedzieli rodzice oglądając telewizję.. Kiedy weszłam nawet nie zwrócili na mnie uwagi.. Po mimo tego, że trzasnęłam drzwiami, że zrobiłam hałas, a od pół roku tego nie robiłam.. Nawet nie zwrócili na mnie uwagi co zdenerwowało mnie jeszcze bardziej.. Tak mnie.. Dziewczynę, która ma teraz masę problemów, która teraz na co dzień jest skryta i zamknięta w sobie, która się tnie, teraz stara się aby nie wybuchnąć.. Wzięłam jeden głęboki wdech i podeszłam do nich stając tuż przed nimi zasłaniając im telewizor.. Spojrzeli na mnie ze złością, ale kiedy zobaczyli moją minę ich wzrok zmienił się.. Zamiast ze złością patrzyli na mnie ze zdziwieniem.. Rzuciłam im na kolana gazetę. Nie obchodziło mnie, że np. tata może mi coś zrobić, choć myślę, że nie byłby do tego zdolny.. Nie obchodziło mnie to, że się do mnie nie odzywają, że mają mnie w dupie. Teraz chodziło tylko o tą głupią gazetę i o to co było w niej napisane...


~*~
A więc to taka Sylwestrowa niespodzianka:* Mam nadzieję, że się Wam spodoba.

Czytasz = Komentujesz :) 

niedziela, 29 grudnia 2013

Prolog

Życie potrafi zaskakiwać.. Nawet bardzo.. W jednej chwili może odebrać nam sens do życia.. Tak jak zrobił to mi. Przecież jeszcze pół roku temu byłam szczęśliwą, mającą wielu przyjaciół oraz zakochaną po uszy szesnastolatką. To wszystko jednak się zmieniło odkąd wyjechał mój brat.. Mój kochany brat, z którym miałam tak dobry kontakt wyjechał podbijać świat swym wokalem.. Zostawił mnie.. Zapomniał o mnie.. Od tego czasu wszystko zaczęło się sypać. Mój chłopak ze mną zerwał. Nie wiem dlaczego.. A w szkole.. W szkole zaczęło się piekło.. Ludzie poniżali mnie, obrażali a ja nic nie mogłam zrobić.. Rodzice można powiedzieć, że zrobili tak samo jak Louis.. Zostawili mnie.. Może przesadziłam.. Może nie zostawili, ale mają głęboko w dupie! Tak, taka jest prawda! Przestali się mną interesować jak tylko Louis wyjechał.. Jakby to była moja wina.. Ale to była jego decyzja.. A po za tym on pojechał spełnić swoje marzenia i udało mu się to. Teraz jest w zespole i z tego co wiem dobrze mu jest w nowym życiu.. On ma teraz swój własny świat.. W którym nie ma już mnie.. To przykre.. Nawet bardzo.. Tym bardziej, że mam wrażenie, że o to mają do mnie wszyscy pretensje i dlatego się tak zachowują.. Ale przecież powinni cieszyć się jego szczęściem prawda? A nie poniżać jego siostrę.. Może robią to z zazdrości.. No ok.. Ale jak wytłumaczyć postępowanie rodziców? Ich już w ogóle nie potrafię zrozumieć.. Wniosek: Moje życie zmieniło się o 180 stopni.
~~~
Kim jestem dzisiaj? Dziś jestem zamkniętą w sobie dziewczyną, która ma nałogi oraz problemy.. Jestem dziewczyną, która można powiedzieć w jednej chwili straciła wszystko.. Poniekąd rodzinę.. Chłopaka oraz wszystkich przyjaciół.. No.. Z jednym wyjątkiem.. Od tego czasu moją jedyną i najlepszą przyjaciółką jest żyletka.


~*~

Czytasz=Komentujesz :) 


Cześć:)

Cześć:) Więc chciałam zrobić krótkie wprowadzenie/przywitanie czy jak to się tam zwie.. To jest mój pierwszy blog, który prowadzę sama, więc jeżeli zdarzyłyby się jakiekolwiek błędy to przepraszam i mam nadzieję, że zrozumiecie.. Rozdziały będę się starała dodawać raz, dwa razy w tygodniu. Zależy to też od motywacji jaką mi dacie. Oczywiście mam nadzieję, że moje opowiadanie wam się spodoba i będziecie komentować, co będzie mnie motywowało do dalszego pisania:)
No to tyle:) Zaraz dodam prolog i czekam na wasze szczere komentarze.
Pozdrawiam i życzę miłego czytania :*